piątek, 1 kwietnia 2011

Świeża zupa #24



Honey – Honey

[Universal Music Group; 2011]

Powiedzmy śmiało – od samego początku polskiej muzyki rozrywkowej czekaliśmy na takie wydawnictwo. Czekaliśmy na płytę, która wywoła tak długo oczekiwaną rewolucję, czekaliśmy na polskie Kid A. Zaznaczam już na początku: O TO JEST!

Już pierwsze dźwięki otwierającego debiut zgorzeleckiej artystki No One, uświadamiają nas w przekonaniu, że to jest to. Wyraźnie słychać, że Honorata inspirowała się największymi tuzami: mamy tu przebojowość The Beatles, przystępność Abby i elektronikę a la Kraftwerk. Sami chyba przyznacie, że to nobilitująca trójka? Dalej jest tylko lepiej. Hard Drive sprawi, że ciarki przebiegną wam po plecach, natychmiast porwie do tańca i do różańca. Debiutancki longplay Honey ma właśnie tę nieocenioną zaletę, że nadaje się zarówno na wieczór w klubie z przyjaciółmi, ale także na samotną kontemplacją w świetle świeć i dymie z kadzidełek. Trzeci z kolei Runaway niesie nam skojarzenia z Beyonce czy będącą w stanie błogosławionym Mariah Carey. Przez tytuł można też interpretować tę piosenkę w kontekście Runaway nowojorskiego tria Yeah Yeah Yeahs. Naprawdę, Karen O byłaby dumna z naszej rodaczki! Sabotage wydaje się zaś pomieszanie Beastie Boys z Lady Gagą – usłyszymy tu energię kultowego rapowego zespołu i wizjonerstwo nowej królowej popu. Me Like znowu przeniesie nas na najlepsze parkiety Europy. Można by omawiać tak każdy utwór z osobna, ale nie o to w tym chodzi.

Otóż, dostaliśmy monolit. Album, który będą pamiętały następne pokolenia, zaś my sami będziemy go sobie puszczać z łezką w oku. Honorata Skarbek dokonała rzeczy niezwykłej – nagrała płytę, która jest nie tylko przebojowa, ale także przełomowa i to w każdym względzie. Muzycznie dzieją się tutaj rzeczy, o których nie śniłem w nawet najodważniejszych snach, można wręcz stwierdzić, że Honey pod względem dźwiękowym bije na łeb dokonania The Beatles, Elvisa Presleya, Abby, Radiohead, Nirvany i innych kultowych zespołów, które właśnie w tym momencie przestały być kultowe i legendarne, gdyż światło dzienne ujrzała płyta naszej krajanki, Honoraty Skarbek! Osobiście, będę teraz dzielił muzykę na erę przed Honoratą i po Honoracie; oczywiście przy założeniu, że ani wcześniej, ani później nic lepszego nie powstało/powstanie.

Posłuchajcie tekstów – Honorata w idealny sposób oddała wszystkie bolączki współczesnych młodych ludzi, ich troski i radości, a do tego całą wiedzę udało jej się zawrzeć w krótkich i prostych słowach. Spójrzmy na to:

I feel brand new

Never thought I could feel like I do (Like I do)

Boy who knew

in every way your are my point of view (Point of view)

Czyż nie jest to prześwietne studium miłości dwójki młodych ludzi? Żaden poeta nie był w stanie tak przepięknie i dokładnie opisać tego ulotnego uczucia jakim jest miłość! Gdzie tam Mickiewicze, Słowaccy czy Miłosze, od dziś panna Skarbek jest najlepszą polską tekściarką!

Throwing granates at your lovers, yeah, you tear them to pieces

Bullets shoot from your big mouth, and you don't need a reason

Tutaj z kolei, Honorata w mistrzowski sposób opisuje wszystkie troski współcześnie żyjących ludzi. W tych dwóch wersach widać ślady poezji politycznej, pobrzmiewa też jakaś dorbna nutka twórczości O’Hary i szkoły nowojorskiej, co tylko dowodzi tego, że Honorata jest najlepszą artystką jaką powiła polska ziemia.

Jestem onieśmielony, powalony, a także odrobinę przerażony wielkością debiutu Honey. Niewątpliwie jest to album, którego pojawienie się wywraca całą scenę do góry nogami. Arcydzieło, ekstraklasa, a także jak już wcześniej pisałem monolit. Spiżowy pomnik, którego nie da się poruszyć, on będzie tylko trwał i porażał nas swoją doskonałością.

2 komentarze: