poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Dom wiedźmy i spokojna fala - EPKI (Świeża zupa #34)

Holy Other – With U EP

[Tri Angle; 2011]

Witch house jako wypadkowa różnych gatunków pozwala na rozmaite interpretacje – mamy więc gotycką napieprzankę w stylu Salem czy Ritualz i podejście bardziej klimatyczne w stylu Balama Acaba, oOoOO i przedstawianego Holy Other. Skojarzenia z Burialem są banalne, ale w tym wypadku nieuniknione – pocięte sample wokali i zanikające bity nie pozwalają na to. Mamy tu modne ostatnimi czasy odświeżanie r’n’b, jakiś ambient dub i future garage, generalnie rzecz jest klimatyczna i cholernie spójna. Niby każdy z pięciu utworów prezentuje odmienne spojrzenie, a spektrum zainteresowań Holy Other rozciąga się od post-Buriala do kaseciaków z lat osiemdziesiątych, ale całość nie wzajemnie się dopełnia. Piękny materiał, idealny na nocny spacer lekko oświetloną drogą bądź na eteryczny wieczór z dziewczyną.

Clams Casino – Rainforest EP

[Tri Angle; 2011]

Clams Casino moim skromnym, niewiele znaczącym jest największym odkryciem tego roku. Jego wydane własnym sumptem instrumentale kompletnie przewróciły moje pojmowanie instrumentalnego hip-hopu i wprowadziły dużo świeżości w świat elektroniki ogólnie. Nic więc dziwnego, że natychmiast przechwyciło go Tri Angle, jedna z dwóch największych witch house’owych stajni świata.

W porównaniu do Instrumental Mixtape, Rainforest jest wydawnictwem łagodniejszym i bardziej poukładanym. Wyraźnie słychać, że nagrywane było w lepszych warunkach, ale z drugiej strony nie mogę pozbyć się wrażenia, że zmiana miejsca wpłynęła na pomysłowość Clamsa. Dalej jest gęsto, duszno i parno, struktury nachodzą na siebie i mogą sprawiać wrażenie chaotycznych. Klimat deszczowego lasu oddany został wiernie, a kończące epkę Gorilla jest walcem porównywalnym z Motivation z poprzedniej płyty. Mimo to Rainforest sprawia wrażenie, jakby był nagrywany od niechcenia i przez to nie ląduje w moim odtwarzaczu tak często jak Instrumental Mixtape. Warto odsłuchać, ale więcej wrażeń przyniesie wam debiut.

DEERDUS† – DEERDUS† EP

[self-released; 2011]

Trochę za proste to granie jak dla mnie, ale dodaję by pokazać, że w Polsce też robi się witch house, do tego całkiem porządny. Jest minimalistycznie, robotyczne wokale są na maksa niskie, perkusje tandetne i o to właśnie chodzi. Można pobierać za darmo stąd http://deerdust.bandcamp.com/.

RxGibbs – Bleu Celeste EP

[self-released; 2011]

Polecimy w kosmos i orbitując na okołoziemskiej, zaczniemy tworzyć jakiś ambient – tak pewnie myślał człowiek odpowiedzialny za ten projekt. Chillwave w wydaniu kosmicznym? Takich rzeczy jeszcze nie było; wszyscy twórcy tego gatunku uciekali raczej na plaże, nie na Księżyc. Słychać nawiązania do M83 i innych przedstawicieli nowego shoegaze’u, a rozciągniętych plam dźwięku można niemalże dotknąć. Dobra rzecz, wypada mi polecić.

Niva – Feverish Dreams EP

[Something in Construction; 2011]

Szwedzi znani są z tego, że robią najlepszy pop na świecie i nie inaczej jest w tym wypadku. Jest przyjemnie, lekko, ciepło i tak bardzo nijak, że nie jestem w stanie napisać czegokolwiek na temat tego wydawnictwa, lecz sądzę, że właśnie o to chodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz