GuMMy†Be▲R! – Oakland
[self-released; 2011]
Cóż mogę napisać? Witch house w wydaniu łagodnym, ale przy tym bardzo klasycznym – jest kiczowata okładka, są rytmy a la wczesny hip-hop, trójkąty, krzyże, syntezatory ukradzione fanom gotyckiego techno i przy tym absolutny brak czegokolwiek ponad to. Ot, muzyka funkcjonalna, niezajmująca i nieirytująca, do słuchania w czasie pracy, taki Vampire Weekend dla hipsterów.
Sun Glitters – Everything Could Be Fine
[self-released; 2011]
O tym wydawnictwie powstał nawet temat na forum Ślizgu – to coś znaczy. Niby nic specjalnego, ot czilłejwik spokojny, ale coś sprawia, że będziecie chcieli sobie to zapętlić. W internetach piszą o miksie Buriala i How To Dress Well, trochę na wyrost, trochę prawdziwie. Miękkie dźwiękowe tekstury i łagodne brzmienia egzystują obok sampli eterycznych wokaliz, więc w sumie można obronić twierdzenie o miksie. Gdybym miał szukać nawiązań, dodałbym jeszcze Teebsa, mając na myśli głównie jego kolaborację z Jackhighem – dostajemy tu ten sam magiczny zestaw co we wspomnianej współpracy. Elementy glitch-hopowe mieszają się z łagodną nibyfrancuską elektroniką, a całość wydaje się być dźwiękowym zapisem pikniku na kwitnącej łące. Z lewa ptaszki, z prawa sarenki, nad nami motylki, jemy kanapki i pijemy winko, jest super, jest super!
Ssaliva – Thought Has Wings
[Leaving; 2011]
To jest dopiero rozmyte, rozmazane niczym oblany wodą obraz francuskiego impresjonisty. Jest bardzo lo-fi, czasem tanecznie, czasem psychodelicznie. Choć szczerze wątpię by człowiek odpowiedzialny za ten projekt znał Marka Bilińskiego, słyszę mnóstwo nawiązań do jego twórczości (Crayloa, Moth To Flame, właściwie w każdym kawałku). Poza tym mógłbym napisać dużo o wakacjach, plaży i takich tam, ale to już wiecie, no nie?
Washed Out – Within and Without
[Sub Pop; 2011]
Lejtmotywy chillwave’u to: plaże, wakacje, wspomnienia, wakacyjne znajomości, wakacyjne miłości, życie lekkie, łatwe i przyjemne, życie odrobinę trudniejsze, ale wciąż przyjemne, imprezki na łące/plaży/leśnej polance. Przynajmniej jeden z wymienionych motywów musi zawierać każde szanujące się wydawnictwo w tym nurcie. Poza tym to już nie chwilowa moda – przygarnięcie jednego z czołowych producentów przez Sub Pop każe twierdzić, że chillwave przynajmniej na jakiś czas wszedł do głównego obiegu.
Mimo to chillwave dalej jest schronieniem dla zbierających kasety wrażliwych chłopców w koszulach. Sypialnia, syntezator, komputer i śpiewy do mikrofonu – tak powstaje większość płyt nurtu. Ariel Pink dał podstawy, Chaz Bundick/Toro Y Moi pokazał światu, Ernest Greene/Washed Out uprawomocnia pozycję chillwave’u.
Within and Without podobnie jak Causers of This można spokojnie uznawać za jedno z opus magnum gatunku. Senne brzmienie całości podbijane jest perkusją skradzioną dyskotekom lato osiemdziesiątych, odległe wokale budują wrażenie ciepłej, letniej melancholii, której w tym roku tak niewiele. Niektórzy mogą odnieść wrażenie intelektualnej pustki tych nagrań, ale tutaj przede wszystkim chodzi o czucie, nie rozumienie. Nagrania takie jak Far Away czy You And I mają sprawić, żeby słuchacz zapadł się w kołdrę lub piasek i świetnie się z tej roli wywiązują. Ujmę rzecz wprost – piosenki z tej płyty są tak przytulne i przyjazne dla ucha, że nie umiem napisać o nich mądrze, mogę je tylko lubić i zapętlać, więc gdy na dworze pada deszcz, warto puścić choćby takie Before i w wyobraźni przenieść się na plaże Ibizy czy nawet nad nasze, swojskie morze.
Com Truise – Galactic Melt
[Ghostly International; 2011]
Słuchając VHS Sex naszła mnie taka refleksja – czyż szalejąca ostatnimi czasy chillwave’owa balanga nie jest zwyczajnym przeniesieniem złotej ery italo disco i euro disco w teraźniejszość? Przy tym utworze poczułem się jakbym był moim ojcem słuchającym Modern Talking, CC Catch, Sandry czy Mike’a Mareena. Instrumentarium to samo, motywy też, tak jak nasi rodzice bawili się przy italo disco, tak my bawimy się przy chillwave’ie. Trochę smutna sprawa, gdyż jest to kolejne potwierdzenie tezy, że w popie nic nowego już nie powstanie i do końca świata będziemy się już tylko odwoływać do lat wcześniejszych.
Galactic Melt mimo bycia swoistym kolażem złożonym z twórczości wykonawców takich jak Grandmaster Flash, Sugarhill Gang, Tangerine Dream, Prince i wymienionych wcześniej nie jest marnym powielaniem, ale muzyką świadomie patrzącą w przeszłość. Seth Haley odpowiedzialny za Com Truise połączył tu estetyki funkowe i synth popowe, czasem uciekając w strony typowo niemieckie (VHS Sex), innym razem puszczając oczko do miłośników wszelkich odmian muzyki progresywnej (Glavio). Rozpiętość szeroka, ale mimo wszystko spójna.
W tym roku do chillwave’owego pucharu świata jest tylko dwóch pretendentów – wspominany wyżej Within and Without i Galactic Melt właśnie, a kto wygra – zobaczymy. Może na scenie pokaże się jakiś nowy, utalentowany gracz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz