Obydwa utwory noszą tytuł „Rude Boy”.
Słowo wstępu:
Tak, to nowa rubryka. Tak, będą w niej pojedynki. Gdybyście mieli jakieś propozycje, walcie śmiało.
Tekst właściwy:
Ta bitwa wygląda na pojedynek Dawida z Goliatem. Po lewej stronie mamy Dub FX’a, beatboksera z Australii, artystę ulicznego, człowieka, który mówi o sobie, że jest samowystarczalny, który nie ma kontraktu z żadną wytwórnią i zarabia tylko dzięki internetowi i sprzedaży płyt podczas występów. Natomiast po prawej stronie stoi Rihanna, gwiazda popu, zbijająca fortunę na swoich nagraniach, często wątpliwej jakości artystycznej, ale niebywałej marketingowej. Sędzia rzuca monetą, rozpoczynać będzie Dub FX.
Benjamin Stanford (prawdziwe nazwisko muzyka) zaczyna beatboksować. Klei sekcję perkusyjną, po czym używając loopstacji zapętla bit. Następnie dochodzą odległe wokalizy, po czym pan Dub miażdży wszystkich zgromadzonych wygenerowaną ustami i efektami partią naprawdę ciężkiej gitary. Tom Morello byłby dumny! Gdy zaczyna śpiewać, wszystkich przechodzą ciarki, nawet z reguły powściągliwy sędzia się wzdrygnął. Proszę Państwa, tak niesamowitych rastamańskich wokali nie powstydziłby się sam Bob Marley! Na dokładkę pan Stanford śpiewa naprawdę mądrze o ważnych rzeczach – akurat tutaj upomina niegrzeczne dzieci, które zamieniły swoje priorytety na zabawę, zamiast na naukę. Występ się kończy, publika klaszcze i krzyczy, jest wyraźnie zachwycona!
Na ring z fanfarami i konfetti wkracza Robyn Rihanna Fenty, najbardziej znana Barbadoska świata! Tancerze, ogniste kręgi, kolory, lasery, proszę Państwa, młodsza część publiczności balansuje na skraju epileptycznego szału, starsza jest nieco zdegustowana. Wokalistka jest wyzywająco/seksownie ubrana, w zależności co kto lubi. Naszych uszu dochodzi prosta, popowa perkusja i schowana elektronika, która zaraz przechodzi w coś na kształt jamajskiego techno. Rihanna śpiewa banalny tekst o imprezie i seksie, starsi są wyraźnie niezadowoleni, młodsi tańczą w najlepsza. Piosenkarka posiłkuje się teledyskiem, bardzo kolorowym i ruchliwym, czym zyskuje kolejne głosy od młodzieży. Popisy Barbadoski dobiegają końca, schodzi ona ze sceny, a wraz z nią cały jej kolorowy, roztańczony jarmark. Sędzia udaje się do osobnego pokoju, żeby pozbierać myśli, a ja zapraszam na reklamy!
Werdykt:
Dub FX zaprezentował nam autentyczny talent – zrobił cały utwór używając tylko ust, pętli i efektów, Rihanna natomiast pokazała jak powinien brzmieć prawdziwy, dobry pop. Analizując wszystkie aspekty obu piosenek, wyłonimy zwycięzcę.
Muzyka – w tej kategorii niepodważalnym zwycięzcą jest Dub FX. Nie każdy potrafi skomponować muzykę używając tylko swoich ust i kilku efektów. Rihanna na jego tle wypada blado – muzycznie to tylko prościutki, obliczony na jak największą słuchalność pop.
Tekst – tutaj także wygrywa Benjamin Stanford. Zaśpiewać o imprezie umie każdy, natomiast nie każdy ma do przekazania coś mądrego. Dodatkowo otrzymuje plusa za poruszenie ważnej kwestii społecznej.
Hitowość – z całym szacunkiem dla Stanforda, tutaj lepsza jest Rihanna. Wystarczy pierwszej lepszej osobie rzucić pytaniem „kto śpiewa Rude Boy?”, by usłyszeć, że Barbadoska.
Podsumowując – bitwę wynikiem dwa do jednego wygrywa DUB FX! Rihanna schodzi ze sceny pokonana, ale zadowolona, bowiem przegrać z takim przeciwnikiem jak Australijczyk to żaden dyshonor. Dziękuję za uwagę i zapraszam do wzięcia udziału w następnym pojedynku!
Tak, to nowa rubryka. Tak, będą w niej pojedynki. Gdybyście mieli jakieś propozycje, walcie śmiało.
Tekst właściwy:
Ta bitwa wygląda na pojedynek Dawida z Goliatem. Po lewej stronie mamy Dub FX’a, beatboksera z Australii, artystę ulicznego, człowieka, który mówi o sobie, że jest samowystarczalny, który nie ma kontraktu z żadną wytwórnią i zarabia tylko dzięki internetowi i sprzedaży płyt podczas występów. Natomiast po prawej stronie stoi Rihanna, gwiazda popu, zbijająca fortunę na swoich nagraniach, często wątpliwej jakości artystycznej, ale niebywałej marketingowej. Sędzia rzuca monetą, rozpoczynać będzie Dub FX.
Benjamin Stanford (prawdziwe nazwisko muzyka) zaczyna beatboksować. Klei sekcję perkusyjną, po czym używając loopstacji zapętla bit. Następnie dochodzą odległe wokalizy, po czym pan Dub miażdży wszystkich zgromadzonych wygenerowaną ustami i efektami partią naprawdę ciężkiej gitary. Tom Morello byłby dumny! Gdy zaczyna śpiewać, wszystkich przechodzą ciarki, nawet z reguły powściągliwy sędzia się wzdrygnął. Proszę Państwa, tak niesamowitych rastamańskich wokali nie powstydziłby się sam Bob Marley! Na dokładkę pan Stanford śpiewa naprawdę mądrze o ważnych rzeczach – akurat tutaj upomina niegrzeczne dzieci, które zamieniły swoje priorytety na zabawę, zamiast na naukę. Występ się kończy, publika klaszcze i krzyczy, jest wyraźnie zachwycona!

Na ring z fanfarami i konfetti wkracza Robyn Rihanna Fenty, najbardziej znana Barbadoska świata! Tancerze, ogniste kręgi, kolory, lasery, proszę Państwa, młodsza część publiczności balansuje na skraju epileptycznego szału, starsza jest nieco zdegustowana. Wokalistka jest wyzywająco/seksownie ubrana, w zależności co kto lubi. Naszych uszu dochodzi prosta, popowa perkusja i schowana elektronika, która zaraz przechodzi w coś na kształt jamajskiego techno. Rihanna śpiewa banalny tekst o imprezie i seksie, starsi są wyraźnie niezadowoleni, młodsi tańczą w najlepsza. Piosenkarka posiłkuje się teledyskiem, bardzo kolorowym i ruchliwym, czym zyskuje kolejne głosy od młodzieży. Popisy Barbadoski dobiegają końca, schodzi ona ze sceny, a wraz z nią cały jej kolorowy, roztańczony jarmark. Sędzia udaje się do osobnego pokoju, żeby pozbierać myśli, a ja zapraszam na reklamy!
Werdykt:
Dub FX zaprezentował nam autentyczny talent – zrobił cały utwór używając tylko ust, pętli i efektów, Rihanna natomiast pokazała jak powinien brzmieć prawdziwy, dobry pop. Analizując wszystkie aspekty obu piosenek, wyłonimy zwycięzcę.
Muzyka – w tej kategorii niepodważalnym zwycięzcą jest Dub FX. Nie każdy potrafi skomponować muzykę używając tylko swoich ust i kilku efektów. Rihanna na jego tle wypada blado – muzycznie to tylko prościutki, obliczony na jak największą słuchalność pop.
Tekst – tutaj także wygrywa Benjamin Stanford. Zaśpiewać o imprezie umie każdy, natomiast nie każdy ma do przekazania coś mądrego. Dodatkowo otrzymuje plusa za poruszenie ważnej kwestii społecznej.
Hitowość – z całym szacunkiem dla Stanforda, tutaj lepsza jest Rihanna. Wystarczy pierwszej lepszej osobie rzucić pytaniem „kto śpiewa Rude Boy?”, by usłyszeć, że Barbadoska.
Podsumowując – bitwę wynikiem dwa do jednego wygrywa DUB FX! Rihanna schodzi ze sceny pokonana, ale zadowolona, bowiem przegrać z takim przeciwnikiem jak Australijczyk to żaden dyshonor. Dziękuję za uwagę i zapraszam do wzięcia udziału w następnym pojedynku!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz